Śmieszynka

Śmieszynki dwie

Śmieszynki dwie

Blog został przeniesiony ze starego adresu usmieszek.istravelling.com. Uśmieszkowi po prostu było zbyt smutno samemu i postanowił zmienić stan cywilny na bardziej zajęty. Śmieszynka powstała z połączenia dwóch nazwisk, nie będziemy się spierać które lepsze 😉

To tyle w kwestii nazwy.

Co robi Śmieszynka na co dzień? Tak jak każdy pracuje, z niewielką różnicą, że zagranicą. Czy wróci do Polski, a może przeniesie się na wyspy Salomona? Nikt tego nie wie, ona sama też nie. Do tej pory odwiedziła 27 krajów, z czego w trzech zdążyła popracować, w jednym postudiować, a w kolejnym znaleźć męża.  Poza tym to ciągle myśli, gdzie by tu pojechać, co by jeszcze zobaczyć. Tysiąc pomysłów na minutę, byleby nie siedzieć w domu. W szczególności gdy zobaczy napis “TANIE LOTY”. Jakaś żaróweczka się włącza, i tak świeci, świeci… i nie chce przestać. Jedni nazwą to pasją, inni nałogami, Śmieszynka zwie to sposobem na życie. I w dodatku zaraziła tym Tomka. W zasadzie powinna zmienić nazwę na “Śmieszynki dwie w podróży”, ale… nie wiadomo, czy za niedługo nie będzie nas trzy, albo cztery. Na razie wstrzymamy się od zmiany.

Od czego się tak naprawdę zaczęło?

Śmieszynka jako dziecko miała dosyć wybujałą wyobraźnię. W wieku 8 lat postanowiła wypowiedzieć na głos swoje największe marzenie. Pobiegła do rodziców krzycząc: “Mamo, Tato, ja będę podróżować w życiu”. Rodzice, jak to rodzice małego dziecka: “A podróżuj sobie”. Chyba niezbyt serio potraktowali deklarację jej planów życiowych. Parę lat później, już przy okazji 15tych urodzin, Śmieszynka znowu spróbowała uświadomić najbliższych co do swojej przyszłości. Pewnego dnia powiedziała im, że jej największym marzeniem jest zobaczyć Himalaje. Na co jej rodzice: “Dziecko, a kto Ci da pieniądze, żebyś tam pojechała?”. Od razu gwoli wyjaśnienia, Śmieszynka pochodzi z typowej średniozamożnej polskiej rodziny, w której słowo Himalaje oznacza jakieś dalekie, mityczne krainy, co których pojechanie wymaga niesamowicie dużo pieniędzy.  Brzmi znajomo? No właśnie. Na szczęście przeciwności losu, to coś co lubi najbardziej.  Dziesięć lat później zgadnijcie, gdzie się znalazła…  Nie ma rzeczy niemożliwych jeśli tylko czegoś bardzo się chce.

Jako, że największe marzenia mają tendencje do samoistnej ewolucji, nie pozostało nic innego jak postawić stopę w każdym kraju 😉 Czas realizacji – całe życie. Co z tego wyniknie zobaczycie na blogu.

W międzyczasie przedstawiam projekty na 2014:

GR20 Korsyka – jeden z najtrudniejszych trekkingów górskich. Trasa licząca ponad 200km ciągnie się z północy na południe wyspy. Dzieli się ją na 15 jednodniowych etapów. My chcemy zrobić ją w 10! Zapraszamy na relacje od 1 lipca.

South Coast Path – dokończenie 1000km trasy wzdłuż angielskiego wybrzeża, o niwelacjach czterokrotnie większych niż Mount Everest. Na dzień dzisiejszy pokonane zostało 330km.

Projekty na 2015:

1). Podróż dookoła świata – koniec grudnia 2014 i cały styczeń 2015:

Dosyć szybka 30 dniowa wyprawa przez 10 krajów: Czechy, Włochy, Japonię, Tajlandię, Laos, Wietnam, Kambodżę, Indonezję, Malezję i USA. Dokładna trasa:

Kraków – PragaRzymMediolanTokyoBangkokVientianeLuang PrabangHanoi – Sajgon – Siem Reap – Kuala Lumpur -Bali – Los Angeles – Paryż – Londyn

2) South Coast Path – kolejna część ścieżki na półwyspie Lizard – kwiecień 2015

3). Malaga i Gibraltar – maj 2015.

Mówią o Nas…