Chiny Tybet Nepal Bhutan Indie

Amsterdam

Amsterdam
Amsterdam
Śmieszynka
Napisane przez Śmieszynka

Pobudka znów o nieludzkiej porze… 4.30… Z trudem otwieramy przekrwione oczy. 7.45 wylot do Amsterdamu. Lot całkowicie przespany. Na szczęście w czasie 6h przesiadki udało się wyskoczyć na miasto.

Amsterdam – miejsce coffee shopów i rowerów. Jedno i drugie spotyka się na każdym kroku. Powietrze przesycone zapachem marihuany, ulice zapchane rowerzystami. Po prawdzie, na mnie miasto nie zrobiło większego wrażenia. Mnóstwo sklepów, krętych uliczek, nowoczesnych budynków, turystów jak w większości europejskich stolic. 4h w zupełności wystarcza, żeby zobaczyć chyba wszystko. No chyba, ze wstąpimy na małe co nieco:-) Nie miałyśmy tej możliwości, a w zasadzie w całym mieście unosi zapach wystarczający, by przyprawić mnie o ból głowy.

Powrót na lotnisko super ekstra pociągiem bijącym na głowę nawet polskie PKP (a myślałam ze się nie da). Czekanie na lot i lecimy…!