Autostopem na Mont Blanc

Chamonix i francuskie Alpy

dolina alpejska
dolina alpejska
Śmieszynka
Napisane przez Śmieszynka

25 czerwiec

Korzystając z naszego dwudniowego Mont Blanc Multipassu, postanowiliśmy dzisiejszy dzień również spędzić jeżdżąc kolejkami. Wybraliśmy się rano do położonej kilka kilometrów od Chamonix, Les Grands Montets.  W zasadzie są to dwie osobne linie tak jak w przypadku wczorajszej Aiguille du Midi. Pierwsza dojeżdża do Lognan, tam następuje przesiadka i drugą dociera się na szczyt Les Grands Montets. Z wysokości 3275 m. n.p.m. roztacza się widok na jeden z alpejskich lodowców Argentière, który bardzo chcieliśmy zobaczyć. Podjechaliśmy tam z rana, wysiedliśmy i tak jakoś pusto było. Obeszliśmy stację dookoła, ani żywej duszy. Wyciągnęliśmy w końcu przewodnik, który dostaliśmy dwa dni temu w informacji turystycznej. Tak, kolejka jeździ, tylko że dopiero od 28 czerwca… czyli za 3 dni. Nie bardzo chciało nam się czekać więc postanowiliśmy, że sobie odpuścimy i spróbujemy szczęścia z drugim wyciągiem. Niestety był on położony kilka kilometrów bliżej Chamonix a autobus miał być dopiero za godzinę. Nie zrażeni brakiem ruchu na drodze zaczęliśmy łapać stopa. Udało się! 15 minut później miła Francuska podwiozła nas pod dolną stację na La Flégère.

Alpejska dolina polodowcowa.

Wyjechaliśmy na górę i postanowiliśmy się przejść szlakiem wzdłuż doliny do kolejnej stacji – Planpraz na wysokości 2000m.  Miały być piękne i zapierające dech w piersiach widoki. To tyle w kwestii planowania co zobaczymy. Na górze powitało nas zupełne mleko. Widoczność ledwo sięgała 5m. Absolutnie nie widzieliśmy nic. Zgubić się nie było jak za bardzo. Droga szeroka na dwa metry i wydeptana. Co parę metrów wieżyczka z kamieni oznaczająca szlak plus normalne znaki. Po dwóch godzinach dotarliśmy do Planpraz. Jest to najpopularniejsze miejsce do lotów na paralotni. Też bardzo chcieliśmy, ale pogoda była zbyt kiepska, by się pokusić o spróbowanie. Obiecaliśmy sobie, że następnym razem jak będziemy w Alpach to polatamy 😉 Spędziliśmy dobrą chwilę obserwując śmiałków i akurat się nieco przejaśniło. Korzystając z okazji wpakowaliśmy się do kolejnej kolejki na szczyt Le Brévent (2525 m.). Już w trakcie jazdy w górę nadeszły sobie niechciane przez nas chmurki. Toteż plan, żeby sobie pochodzić wzdłuż grani spełzł na niczym. Udało nam się zrobić tylko jedno zdjęcie jeziorka, bo akurat przez 5 sekund była jakakolwiek widoczność. Troszkę rozczarowani zjechaliśmy z powrotem do Chamonix. Jakoś ta pogoda nas prześladowała przez cały czas pobytu.

Podeszliśmy pod informację turystyczną – jedyne miejsce z darmowym internetem. Chcieliśmy sobie zarezerwować hotel w Paryżu na następne dni. Jednakże ceny nas powaliły na kolana. Wymyśliliśmy więc, że kupimy sobie nocny autobus Chamonix-Paris i zaoszczędzimy jedną noc.  Plan na jutro – autobus o 20.00. Poza tym? Hmm co nam wyobraźnia podpowie.

Zobacz galerię zdjęć z Francji na smieszynkaphoto.com