South Coast Path

Etap 3: Weymouth – Portland – Charlestown, 41 km

Coast Path
Coast Path
Śmieszynka
Napisane przez Śmieszynka
Etap 3, zrobiony jako drugi w kolejności, z racji wspaniałego pomysłu…że przecież będzie krócej.
Jak to bywa z planami, modyfikują się w zderzeniu z rzeczywistością. W zasadzie to postawiliśmy sobie pytanie, ile jesteśmy w stanie przejść…
Wyprawa zaczęła o się o 7 rano w pociągu do Weymouth. Po mniej więcej godzinie, pierwsza kawa i zdjęcie nazwy stacji i w drogę… Szłoby się całkiem nieźle gdyby nie fatalne oznaczenie szlaku od Weymouth do Portland Bill od strony wschodniej. Parę razy trzeba było się zatrzymywać i sprawdzać na mapie, czy jesteśmy na szlaku. Po drodze uderzyła nas całkowita bieda, brud, smród i ubóstwo w mniej turystycznym porcie Portland. Zaraz za tym natknęliśmy się na fort z 19 wieku, który obecnie chyba służy miejscowym za toaletę w nagłych przypadkach. Po takich klimatach parę kilometrów dalej powitał nas wysoki mur z drutem kolczastym sugerujący z daleka, że to przepiękne miejsce służy również młodocianym przestępcom (naprawdę, gdyby nie ten mur, widoki mieliby świetne). Obok więzienia natknęliśmy się na ścieżkę sugerująca że trasa zbliża się bardziej do wybrzeża. I jakże by nie inaczej Natalka stwierdziła… to na pewno ta! Po kilku minutach przedzierania sie przez zarośla rodem z dżungli, postanowiliśmy wrócić z powrotem na szlak. I bez większych przygód kontynuowaliśmy marsz do Portland Bill (najbardziej wysunięty punkt na wyspie). Tam mały postój na kawę, standardowe liczenie kropek na mapie (no przecież coś ta odległość się nie zgadza!) i zakup pamiątkowej lecz jakże przydatnej w ówczesnej chwili, zapalniczki. Nota bene żeby ją kupić trzeba było się przedrzeć przez tłum osobników w przedziale wiekowym 90+, co również było nie lada wyzwaniem.
Z Portland Bill do przesmyku łączącego Portland z Weymouth droga była już prosta, dobrze oznakowana i w miarę szybko ją zrobiliśmy. Dumni z siebie odpoczęliśmy na ławce, godzina dopiero 17ta, wracać za bardzo się nie chciało. Jeszcze pełni energii stwierdziliśmy, a co to jest 30 km? A jakby tak zrobić jeszcze 10?
Tak, ile człowiek jest sobie sam w stanie dowalić, żeby sprawdzić czy może… Spróbowaliśmy. Ostatnie 6km po asfalcie co poniektórzy wracali na autopilocie. Nic tak jednak (przynajmniej mnie) nie cieszy jak widok stacji końcowej. 19:03 pociąg do domu!

 

Mapa

Zobacz galerię zdjęć z Wielkiej Brytanii na smieszynkaphoto.com