Chiny Tybet Nepal Bhutan Indie

Kathmandu – Pokhara

Nepal, buddyzm
Nepal, buddyzm
Śmieszynka
Napisane przez Śmieszynka

Dzisiejszy dzień to droga z Kathmandu do Pokhary z raftingiem po drodze. Ja niestety fatalnie się czułam i rafting sobie odpuściłam. Większość drogi przespałam. Powoli podejrzewam, że złapałam jakieś mile zwierzątko albo małą bakteryjkę pierwszego dnia w Nepalu. Niby fajnie mieć zawsze przyjaciela blisko siebie. No, ale bez przesady. Mam nadzieje, że wysiądzie gdzieś na granicy.

Dwie godziny za stolicą rozpoczęła się droga płatna. Ale nie popadajmy w za duży optymizm. Oznaczało to bowiem kawałek asfaltu na którym można osiągnąć zawrotną prędkość 60km/h. Wyboje jak były tak są nadal. Żółwim tempem zeszło nam cały dzień żeby dojechać. Pokhara i jej przedmieścia uderzyły przede wszystkim czystością. Albo raczej nie przesadzając, brakiem wielkiego syfu. Od razu zrobiło mi się lepiej. Chyba po prostu Kathmandu zaburzało moje tai chi, feng shui czy cokolwiek innego, co jednak się buntuje przed brudem (tak, tak odkryłam właśnie że coś takiego posiadam).

Po przyjeździe czekała nas mila niespodzianka. Hotel w którym nas zakwaterowano posiadał spa. Nie tracąc czasu obie z Magdą zapisałyśmy się na cały pakiet zabiegów. Powiem wam, że masaż ajuwerdanski to jest to co było mi potrzebne. 1.5h w niebie, za po prostu śmieszne pieniądze. Masaż twarzy, stop, całego ciała, manicure, pedicure i maseczka na twarz. W sumie zeszło nam cale 3h:-)


Zobacz galerię zdjęć z Nepalu na smieszynkaphoto.com