Chiny Tybet Nepal Bhutan Indie

Nyalam – Zhangmu

Himalaje widok
Himalaje widok
Śmieszynka
Napisane przez Śmieszynka
Noc spędzona w guesthousie. Okna mało szczelne, toaleta, że pożal się boże, łazienki brak. Ale jak się wyspałam! Na zewnątrz jakieś parę stopni, nie więcej w środku. Zbieramy się i… czas na pierwszy trekking w Himalajach. Szczerze powiedziawszy nie mam zielonego pojęcia jak nazywała się gorą na ktorej byliśmy. Trasa nie była ciężka, raczej takie większe wzgórze, na które wchodzi się trawersem. Całość ok. 9 km w jedna stronę przy różnicy poziomów – 4425 na szczycie, i 3700 u podstawy.
Kondycyjnie nie było to jakoś super wymagające. Ale… Oddychanie na tej wysokości to zupełnie inna sprawa, oddychanie z zatkanym nosem… niemożliwe. Troszeczkę się wiec pomęczyłam, głownie przez ten nos. Generalnie jednak, super sprawa 🙂 Po trekkingu drogą przyjaźni dojechaliśmy do Zhangmu, miasta leżącego na granicy nepalsko-tybetańskiej. Co to była za droga, nie chce wspominać, a podobno od granicy do Kathmandu ma być jeszcze gorzej. Miasto położone totalnie na zboczu góry, na wysokości ok. 2400 mnpm. Zaraz po przyjeździe otoczyły nas kobiety wymieniające pieniądze. Wiadomo, granica. Handel, wymiana, wszystko kwitnie. Również i najstarszy zawód świata. Po kolacji, przewodnik obiecał zwiedzanie domów uciech. Początkowo miało to być tylko do płci męskiej. Jednakże zebralała się grupa 10 osobowa, w zasadzie w połowie damska, a w połowie męska. Wyjaśniono nam, iż zajmują się tym wyłącznie Chinki. Lekko rozczarowani naliczyliśmy tylko cztery, i to wynajmujące pojedyncze lokale. Żadnego zbiorczego domu nie było. W związku z tym postanowiliśmy zahaczyć o night club. Klub okazał się zwykła dyskoteką w której nie bawił się żaden tubylec. Nie przeszkodziło to w skoczeniu na parkiet i pokazaniu, jak to robią europejczycy. Najdziwniejszy fakt z tamtej nocy – piwo pili w kieliszkach. Widocznie taki zwyczaj.

Zobacz galerię zdjęć z Tybetu na smieszynkaphoto.com