Chiny Tybet Nepal Bhutan Indie

Pekin – Lhasa koleją transtybetańską

Koleją przez Tybet
Koleją przez Tybet
Śmieszynka
Napisane przez Śmieszynka

Pociąg do Lhasy.

Obchodzę pociąg w poszukiwaniu łazienki, z kwaśna miną stwierdzam stan faktyczny. Obok mnie Angielka robi to samo, po czym stwierdza ‘we will survive’. Nie ma co, wszystko się da.
Jedziemy, jedziemy i podziwiamy widoki oraz obserwujemy otaczający nas świat.

Obserwacja nr 1
Wczoraj wzięłam chiński specyfik na chorobę wysokościową… I nic mi nie jest, co ważniejsze, czuję się normalnie:-) Stanowczo odradzam diuramid. Wszystkim coś jest.

Obserwacja nr 2
Chiny to wielki plac budowy. Wszędzie widać drogi, mosty, wiadukty i bloki w budowie. Chińczycy od razu tworzą na wielką skalę. Jak budować blok, to nie jeden a cały kompleks. To samo tyczy się mostów. Wszystko jest ogromnych rozmiarów. Koniec końców jest ich przecież ponad miliard.

Obserwacja nr 3
Nie ważne jak wygląda dom, ważne żeby brama do niego była okazała. Przykład, mijaliśmy lepiankę, mur wokół niej sklecony byle jak. Za to brama szeroka, pomalowana na czerwono z zadaszeniem. Całość dopełniają drzwi w kolorze niebieskim (wydaje mi się że były zrobione z jakiegoś metalu).

Obserwacja nr 4
Na początku teren bardzo nieurodzajny. Niskie pagórki o wyglądzie wydm. Sucho, wyraźnie widać brak wody, nic tam nie rosło. Wzgórza z okien pociągu wyglądały na lessowe. Mi, ślepej, trudno z tak daleka stwierdzić na pewno. Przemawiają za tym liczne jaskinie wykopane w zboczach służące miejscowej ludności za piwniczki.

Obserwacja nr 5
Dlaczego warto palić? Przy odrobinie szczęścia i chęci na papierosie można nauczyć się podstawowych słów. Co oczywiście nie omieszkałam zrobić. Moje słownictwo z dwóch słów Beijing (Pekin) i Lhasa rozrosło się do ta-rze-ha (dzień dobry), wa-rze-ha (dobry wieczór), sis-je (dziękuje), si-je (palić). Oprócz tego na migi można wiele się dowiedzieć. Jeszcze tydzień, a z Chińczykami będę za pan brat.

Obserwacja nr 6
Pociąg zatrzymuje się na paru stacjach i można wtedy wysiąść. Tak też zrobiłam. Na stacji stoją już specjalne stragany, na których można kupić lokalne rzeczy, np. upieczoną nogę kurczaka i placek, w formie i trochę o smaku naleśnika, tłusty z solą i pieprzem (cena ok.7.5 złotego). Co też uczyniłam. Jak to było zrobione ani trochę mnie nie obchodzi. Chińczycy też kupowali, oni jakoś żyją. Generalnie roi się od zupek chińskich. Lokalni jedzą je na śniadanie, obiad i kolacje.

Obserwacja nr 7
W pociągu jest wagon restauracyjny. Postanowiłam go zwiedzić na śniadanie. Oczywiście nikt nam nie powiedział ze istnieje menu po angielsku. Na migi pokazujemy ze chcemy zjeść. Jako, że była już 10ta powiedziano nam że jedzenia już nie ma. Po 10min pani się zlitowała i przyniosła coś, co miało mięso (nie dochodzę jakie), ziemniaki i marchewkę. Wszystko w sosie hmm… smacznym. Pani skasowała nas całe 40 juanów (20zl), co wydaje się ceną zupełnie dla obcokrajowców.

Obserwacja nr 8
Nie ważne, gdzie pojedziesz, czy na koniec świata, czy jeszcze dalej, Polaków zawsze spotkasz i to nie mało. Pociąg do Lhasy ma ograniczoną liczbę miejsc i kursuje raz dziennie. Spotkałam 4 polskie wycieczki, ponad 30 osób. Ciągnie nas w świat, oj ciągnie.

Obserwacja nr 9
Za oknem przez większość czasu krajobraz pustynny, ze wzgórzami, a później górami. W środku tego ,od czasu do czasu, mijamy miasta zupełnie oderwane od krajobrazu. Wyrastające z niczego płyty betonowe. Wysokie wieżowce i małe domki. Łączy je jedna wspólna rzecz, mają wielkie okna, od podłogi po sufit. Najwidoczniej mieszkańcy lubią dużo słońca bądź jest to zgodne z feng shui. Jak poznam więcej słów to zapytam:-)

Obserwacja nr 10
Wśród tego całkowitego pustkowia już na płaskowyżu przejeżdżaliśmy obok największego jeziora w Chinach. Niestety nie dysponuje nazwą.

Wiem, że obserwacje są lekko chaotyczne, ale edytowanie tekstu na tablecie przekracza moje możliwości.

Obecnie jesteśmy na 3700 mnpm.


Zobacz galerię zdjęć z Tybetu na smieszynkaphoto.com