Chiny Tybet Nepal Bhutan Indie

Pokhara – Bhaktapur

Nepal Bhaktapur sklepik
Nepal Bhaktapur sklepik
Śmieszynka
Napisane przez Śmieszynka

Pobudka 5.45 rano. Idziemy oglądać wschód słońca w Himalajach. Miejscowi nazywają to zapalaniem szczytów. Zawsze najwcześniej promienie słońca padają na najwyższy, i później po kolei na coraz niższe. Wygląda to przepięknie. W ogolę góry to coś co kocham wiec zawsze będzie mi się w nich podobało.

Następnie szybkie śniadanko składające się z czegoś pomiędzy omletem, naleśnikiem a racuchem z bananem w środku. Jeszcze szybsze zejście do Pokhary. Ostatni rzut oka na pobliskie jezioro i witaj lotnisko.

Lotnisko dla mnie osobiście przezabawne. Pamiętacie takie duże, stare prl’owskie wagi stojące w miastach, gdzie wrzucało się pieniążek i wtedy można było się zważyć? Właśnie coś zupełnie podobnego znajdowało się przy odprawie bagażu 🙂 Z reszta nie szły one daleko, tak po prostu pod ścianę. Z pod ściany zabierał je taki wózek ręczny ciągnięty przez jednego pana. Owy pan zaciągał bagaże przez płytę lotniska bezpośrednio do luku samolotowego. W ogóle samolot miał miejsc 15 w środku. Był tak mały, że nie można się tam było wyprostować w środku. Do tej pory współczuje stewardesie pracy w takich warunkach. Przelot nad wschodnią częścią Himalajów przebiegł bardzo spokojnie. Byłam przekonana, że takim maluszkiem będzie bardziej trzęsło. Terminal krajowy w Kathmandu to za wielkie słowa. Owe miejsce składało się z paru filarów podtrzymujących zadaszenie oraz z prowizorycznego odbierania bagażu prosto z wózków bagażowych. Gdzieś zamieszczę zdjęcie.

Kolejnym punktem planu było zwiedzenie Bhaktapur położonego 20 min od lotniska. Stare bardzo klimatyczne miasteczko, dosyć zadbane i mniej ruchliwe niż Kathmandu. Miało jakiś taki urok. A że wieczorem postanowiliśmy odkazić nasze organizmy zrobiło się nawet jeszcze przyjemniej.


Zobacz galerię zdjęć z Nepalu na smieszynkaphoto.com