Chiny Tybet Nepal Bhutan Indie

Shigatse – Shelkar

Tybet widok gór
Tybet widok gór
Śmieszynka
Napisane przez Śmieszynka
Dni opisane wspólnie, gdyż większość czasu spędziliśmy w samochodzie. Dzień w podróży zaczynał się zwykle od modlitwy naszego kierowcy. Codziennie była to pierwsza rzecz którą puszczał z cd. W sumie patrząc na drogi nie dziwie się w ogóle. Samochód w środku tez miał pełno amuletów chroniących chyba przed wszystkim. Są dwa rodzaje dróg tybetańskich, albo kręte pośród gór, albo totalnie proste i płaskie w dolinach.Usłyszałam gdzieś, że kierowcy wywodzą się z plemion nomadów. Podobno oni najlepiej dają sobie radę na tych drogach. I rzeczywiście nasz kierowca radził sobie doskonale.
Dni w aucie to przede wszystkim widoki. Widoki przepiękne i nie do opisania. To także wspinanie się na przełęcze i zjeżdżanie w dolinę. Zmiany wysokości naprawdę bardzo dużo. Jednego dnia zrobiliśmy ponad 4000 m przewyższeń.Na początku 5000 mnpm to straszny ból głowy, problemy z oddychaniem (ok.63% tlenu), szybkie zmęczenie. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Ja już drugiego dnia chciałam sprawdzić jak się biega na 4000 m. Niezłe, ale nie cudownie. Kolejnego dnia podjechaliśmy na przełęcz 5200 m. Mnóstwo śniegu dookoła. A wiadomo my jak dzieci – bitwa na kulki! A później 15 min szybkiego oddychania bo tlenu brak.Usłyszałam też jeszcze jeden ciekawy fakt. Zatrzymaliśmy się w wiosce niedaleko Mount Everestu. Dla europejczyka zdobycie tej góry to istny szal, wpis do Wikipedii, szacunek itd. W wyżej wymienionej wiosce co drugi był na Evereście. A Google o tym nie wie. Dla nich to nic nadzwyczajnego. Cześć z tych osób zajmuje się wytyczaniem nowych dróg dla europejskich turystów. Ale o nich się nie wspomina.

Mapa

Zobacz galerię zdjęć z Tybetu na smieszynkaphoto.com